Wystąpienie Prezydenta RP
Lecha Kaczyńskiego w Chicago

White Eagle Banquet Rooms, Niles IL, 10.02.2006

Bardzo serdecznie dziękuję za tak gorące powitanie. Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że skoro w pierwszym okresie - bo od ok. 50 dni jestem prezydentem – swojego urzędowania powinienem przyjechać do USA, bo takie są interesy mojego kraju, Polski, to w trakcie tej wizyty powinienem też odwiedzić Chicago i spotkać się z amerykańską Polonią, z Polakami i Amerykanami polskiego pochodzenia. Wydawało mi się to oczywiste. Bardzo się cieszę, że okazja nadarzyła się tak szybko. Chciałbym podziękować tym z Państwa, którzy jako obywatele także Polski brali udział w wyborach i oddali swoje głosy. Dziękuję wszystkim, nie tylko tym, którzy głosowali na mnie. Polska już ponad 16 lat jest z powrotem niepodległym krajem. W tym okresie Polska odniosła nie jeden sukces. Należałem przez te lata raczej do krytyków rzeczywistości III Rzeczypospolitej, ale przecież również ja i środowisko polityczne, z którego się wywodzę ani przez chwilę nie twierdziło, że nie odzyskaliśmy tego, co najważniejsze – wolnej i niepodległej Rzeczypospolitej i że w tym kraju nie było bardzo znaczących sukcesów. Rzeczywiście mamy dzisiaj gospodarkę rynkową, na pewno nie idealną, ale mamy, jesteśmy w NATO i to olbrzymi nasz sukces, jesteśmy też w Unii Europejskiej i z tego również należy się cieszyć.

Inaczej mówiąc przyjeżdżam do Was, Szanowni Państwo z kraju, który odniósł poważny sukces. Ale przyjeżdżam także z kraju, który ma kłopoty, w którym nie wszystko w ciągu ostatnich 16 lat działo się tak jak dziać się powinno, w którym zbyt długo pozostałości starego, totalitarnego systemu oddziaływały na polską rzeczywistość. Dziękuję Panu Prezesowi za ocenę dotyczącą obchodów 60. rocznicy powstania i budowania Muzeum Powstania Warszawskiego, ale to już wszyscy wiemy, że to co stało się w 60. rocznicę powinno się stać dziesięć lat wcześniej, w 50. rocznicę. I powstaje pytanie dlaczego się nie stało. Właśnie z tych powodów o których mówiłem. I dlatego dzisiaj musimy nadrobić pewne braki. Zdajemy sobie sprawę z naszych sukcesów, ale pewne sprawy trzeba w Polsce wyprostować. I pod tym właśnie hasłem zostałem wybrany Prezydentem RP. I pod tym hasłem moje środowisko polityczne z którym jestem związany od mniej więcej 1990 roku, choć przed PiS – em nie byłem członkiem żadnej partii, wygrało ostatnie wybory parlamentarne. W wolnej Polsce musimy brać pod uwagę rzeczywistość, będziemy starali się to, co nie zostało zrobione lub co zostało zrobione źle - teraz w ciągu najbliższych lat naprawić. Myślę, że to, co chcemy zrobić można sprowadzić do: po pierwsze hasła dobrego państwa, sprawnego państwa, a po drugie do tego, żeby ten wielki proces transformacji ustrojowej, który w Polsce jest już bardzo zaawansowany, on jest w swojej drugiej, końcowej fazie, bardziej łączył się ze sprawiedliwością. Różnice, które powstały w Polsce po roku 1989 są naturalne, każda gospodarka rynkowa je rodzi, ale są też bardzo często nadmierne, wykraczają poza to, co jest konieczne. Chcemy też dać szanse tym, którzy przez ostatnie 16, 17 lat tej szansy nie mieli. To trudne zadanie, ale będziemy starali je wykonać, będziemy starali się uczynić tak, aby w Polsce ludzi odrzuconych, którzy czują się przegrani było mniej. I osiągnięcie tych dwóch celów da łącznie nową jakość, którą nazywamy IV Rzeczypospolitą.

W długiej drodze Polski do pełnej niepodległości, bo jakaś forma państwa polskiego istniała, a także w czasie obu wojen światowych wielką rolę odegrali Polacy mieszkający poza granicami swojego kraju, a w największym stopniu Polacy zamieszkali w Ameryce. Także Ci, którzy dzisiaj są już raczej Amerykanami polskiego pochodzenia. Chciałem za to Paniom i Panom – przedstawicielom Polonii dziś bardzo serdecznie podziękować. Bez tego, że większość naszej polonii, większość naszych rodaków, którzy mieszkają poza granicami RP, nigdy nie pogodziła się z tym, że Polska nie korzysta z oczywistego prawa każdego narodu – z prawa do niepodległości to osiągnięcie tej niepodległości byłoby nieporównanie trudniejsze. Czuję się w obowiązku jako Prezydent Rzeczypospolitej przypomnieć o tym i za to raz jeszcze podziękować. Doceniamy to, myślimy o tym, myślimy jak wzmocnić więzy Polaków mieszkających poza granicami, jak w przypadkach tych krajów, w których sytuacja Polaków jest szczególnie trudna, a są takie kraje, by Polakom tam zamieszkałym pomóc. Ale proszę też pamiętać, że żyjemy dziś w wolnej Polsce i tamten etap, wspaniały etap został zamknięty. Został zakończony sukcesem - po raz drugi w ciągu ostatnich stu lat. Było zwycięstwo w roku 1918 i później w roku 1989. Dzisiejsza Polska oczekuje od swoich rodaków, czy ludzi polskiego pochodzenia, zamieszkałych zagranicą, w szczególności od polonii amerykańskiej istniejącej tutaj już od wielu pokoleń, niejednokrotnie posiadającą już dzisiaj bardzo mocną pozycję społeczną, zaangażowania po pierwsze w to, żeby być jak najsilniejszą w USA. Ja Wam życzę Panie i Panowie i panu prezesowi, żeby Polacy i Amerykanie polskiego pochodzenia tu zamieszkali byli grupą silną i żeby silne były ich organizacje. Powstały tutaj pewne zaszłości, które czasami to utrudniają, w granicach naszych możliwości władze RP będą w tych kwestiach starały się pomóc. Chcecie silnych związków z ojczyzną. Ojczyzna zaś chce, żebyście tutaj byli silni i wpływowi, żeby jak najwięcej z Was było ludźmi znakomicie wykształconymi, żebyście odnosili jak najwięcej sukcesów w wszystkich dziedzinach, przedsiębiorczości, nauce, a także sporcie, w kulturze, sztuce. To jest to, czego oczekujemy w największym stopniu. Oczekujemy także tego, że ci, którzy będą chcieli, którzy odnieśli sukcesy w USA będą próbowali te sukcesy przenieść także do Polski w postaci inwestycji w Polsce. One się opłacają. Rozmawialiśmy dzisiaj z przedstawicielami wpływowych kręgów USA o amerykańskim kapitale w Polsce, nie ma on może zbyt wielkich rozmiarów, natomiast przynosi bardzo znaczne dochody tym, którzy w Polsce działają. Przedsiębiorcom opłaca się działać w takim kraju, który stwarza szanse uzyskania wysokich dochodów w stosunku do włożonego kapitału. Chcielibyśmy też zachęcać do tego, żeby się Państwo dokładnie znali i rozumieli interesy Polski tu i teraz, tej Polski roku 2006. Jesteśmy przecież niemałym narodem europejskim, szóstym krajem Unii, szóstym na 25 krajów, a wkrótce już na 27. Jesteśmy krajem, który ma swoje interesy w Europie, w szczególności w UE i na wschód od Polski, mamy oczywiście tu swoje interesy i na Bliskim Wschodzie. Chcemy prowadzić politykę, która pozycji Polski służy. Temu miała też służyć moja wizyta w USA. Spotykałem się z najwyższymi przedstawicielami władz amerykańskich, władzy wykonawczej, ustawodawczej, ale spotykałem się także z innymi środowiskami, z kręgami ludzi wpływowych, z polonią. To mój podstawowy obowiązek, to oczywistość. Spotkałem się też z przedstawicielami Komitetu Żydów Amerykańskich. Są trudne sprawy, które my jako Polacy musimy odrzucać np. opowieści o polskich obozach koncentracyjnych, tu nie ma pola do dyskusji. Ale są też sprawy, które musimy wyjaśnić i staramy się wyjaśnić i będziemy to robili nadal.

Od niedawna są nowe władze Kongresu, ja się z tego bardzo cieszę, chciałem życzyć Panu prezesowi wszelkiego powodzenia, chciałbym życzyć tego, żeby Kongres był potężną, wpływową organizacją. Mającą dostęp wszędzie, do wszystkich miejsc, które w USA są istotne. My w ramach tego, co możemy będziemy w tym pomagać i życzę raz jeszcze, dziękując Panom i Paniom, wszelkiego powodzenia. Dziękuję bardzo.

Tekst autoryzowany przez Kancelarię Prezydenta RP.